Przygody Danki i Anki z Aloesem, czyli jak połączyć miłość do natury z owocnym biznesem - Przypadek ? Nie sądzę...

Przygody Danki i Anki z Aloesem, czyli jak połączyć miłość do natury z owocnym biznesem - Przypadek ? Nie sądzę...
Moja przygoda z Wyspami Kanaryjskimi rozpoczęła się 15 lat temu, kiedy pierwszy raz odwiedziłam Gran Canarię. Od tamtej pory, miałam przyjemność kilkakrotnie gościć na wszystkich wyspach należących do Kanarów, lecz taką szczególną wyspą, która mnie zaczarowała i obudziła we mnie uczucie tęsknoty była i jest do dziś Lanzarote. Wyspa skała, a tak naprawdę lawa wulkaniczna, mająca w sobie wszystkie kolory Ziemi, które w połączeniu z błękitem oceanu i niebem innym niż wszędzie, zachwyca. Pomyślałam, znowu tu wrócę, ale tym razem z moją córką Anią. Słowa dotrzymałam, bowiem dwa lata temu, a dokładniej w kwietniu 2014 roku, miała swój początek przygoda dwóch silnych, pełnych pasji i miłości do natury kobiet, matki Danki oraz córki Anki. Zgodnie z zaplanowaną obietnicą wyruszyłyśmy odkrywać nowe miejsca i poznawać nowych ludzi na Księżycowej Wyspie Lanzarote.
Bazę noclegową miałyśmy w Costa Teguise, natomiast szczególne znaczenie miała dla Nas wyprawa na północ wyspy do miasteczka Orzola, gdzie opodal rozciąga się plantacja aloesu. Zaciekawione sposobem uprawiania rośliny o znanych nam już właściwościach natknęłyśmy się na sklep firmowy Lanzaloe. Oferta właściciela plantacji była niezwykle obfita w pochodne aloesu i wywołałaby euforię u każdego zwolennika nie tylko kwiatów, ale i dobrego samopoczucia. Ze względu na długoletnie użytkowanie kosmetyków powstałych właśnie na bazie aloesu oraz fakt bycia kobietami, wpadłyśmy w szał zakupów. Mając przed sobą gamę około 100 różnorodnych produktów Lanzaloe uznałyśmy, że warto zainwestować w naturę na poczet pięknych hiszpańskich sukienek. I tak też się stało ;) Aloes do picia oraz żel z czystego aloesu, który idealnie wspomaga gojenie się ran i oparzeń były dla nas priorytetem. Zaaferowane uzupełnianiem kosmetyczki oraz domowej apteczki, kompletnie zapomniałyśmy jaki był główny cel odwiedzin miasteczka i niewiele myśląc, udałyśmy się na przepiękną plażę Famara oddalając się o niemalże 50 km na południe.
Kontynuując naszą wyspiarską przygodę, pełne satysfakcji z załadowanego po brzegi naturalnymi produktami wynajętego auta, dotarłyśmy do miasta El Golfo. Znajdujący się tam fragment krateru wulkanicznego z zieloną laguną, której odcień wywołał u Danki i Anki uczucie wciąż niezaspokojonej ciekawości związanej z plantacją, już zawsze będzie przez nas postrzegany jako bodziec motywujący do działania. Wbrew powszechnym stereotypom odnośnie umiejętności podejmowania decyzji przez płeć piękną, Danka i Anka pędziły na spotkanie z fabryką by w końcu zgłębić tajniki produkcji kosmetyków bez chemii i parabenów. Niestety, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem i podczas tego wyjazdu nie było nam dane nasycić się pożądaną przez nas wiedzą.
Towarzyszący niedosyt po powrocie do naszego rodzinnego miasta Piotrkowa Trybunalskiego przyczynił się do podjęcia kolejnej spontanicznej i jak zawsze słusznej decyzji w wydaniu Danki i Anki, a mianowicie zaplanowania ponownej wyprawy do kolebki aloesowych czarów w trybie niemalże natychmiastowym. Tym razem, główny cel podróży daleko odbiegał od spragnionego jak dotąd wypoczynku, bowiem dotyczył zbadania pochodzenia kosmetyków stanowiących nieodłączny element naszej codziennej pielęgnacji ciała. Mówi się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, lecz w naszym przypadku okazał się znaczącym krokiem do sukcesu, o czym potwierdzi dalszy ciąg przygód Danki i Anki.
I tak oto, wbrew rodzinnym tradycjom, coroczny wiosenny wyjazd został zrealizowany w październiku tego samego roku. Początkowy grymas pojawiający się na twarzach pozostałych członków wyprawy został dosyć szybko zrekompensowany umówionym spotkaniem w fabryce Lanzaloe. Wszyscy byliśmy pod ogromnym wrażeniem niedocenianych wcześniej możliwości tak niepozornie wyglądającej roślinki. Soczyste liście aloesu są prawdziwą skarbnicą cennych dla zdrowia substancji. Sok z aloesu obniża poziom cukru, poprawia odporność, sprzyja alergikom oraz leczy trudno gojące się rany, o czym mieliśmy okazję się przekonać podczas niefortunnego skaleczenia mojej mamy Halinki. Wchłanianie się blizny nastąpiło w zawrotnym tempie, nie pozostawiając na ciele żadnego śladu.

"Naturalny uzdrowiciel", jak często bywa określany aloes, dzięki swym zdolnościom adaptacyjnym wytrzymuje w warunkach, w których inne rośliny nie byłyby w stanie przetrwać. Od zarania dziejów przypisuje mu się cudowną siłę uzdrawiania z każdej choroby, a jego właściwości przeciwbólowe, przeciwzapalne i antybakteryjne znane były już w starożytności.
Po tak niesamowitej dawce wiedzy na temat zwanego przez nas od tamtego momentu „domowego lekarza pierwszego kontaktu”, narodził się pomysł i pytanie czy naprawdę za każdym razem w przypadku wyczerpania zapasów musimy przemierzać aż tyle kilometrów, w celu zaopatrzenia się w nasz ukochany aloes?
Następne marzenie do spełnienia, które po półtora roku ciężkiej pracy i wytrwałości wspólnie z Anią realizujemy! Połączenie mojego dwudziestokilkuletniego doświadczenia biznesowego oraz znakomitej znajomości języka angielskiego mojej córki pozwoliły doprowadzić twarde negocjacje do satysfakcjonujących obydwie strony rezultatów.
W maju tego roku słynny duet tego opowiadania - Danka i Anka podpisały umowę o współpracę, jednocześnie otrzymując gwarancję na bycie JEDYNYM I WYŁĄCZNYM PRZEDSTAWICIELEM KOSMETYKÓW I PRODUKTÓW LANZALOE na Polskę. Wytrwałość w dążeniu do wyznaczonych sobie celów ma zaszczyt uhonorować Dankę i Ankę oficjalnym tytułem „Królowe ALOESU”, a raczej „Królowa i Księżniczka ALOESU”, bowiem Królowa może być tylko jedna :)
Towarzyszące podczas ceremonii przemówienia pozwalają mi z tego miejsca podziękować mojemu kochanemu synowi Oskarowi za skrupulatne i precyzyjne tłumaczenie opisów wszelkich produktów należących do oferty naszego sklepu z języka hiszpańskiego na język polski.” Dziękuję Ci Oskarku, jesteś Wielki, bez Ciebie ta strona nie miałaby prawa istnieć.”

Powiada się, że jesteśmy tym, co jemy, a zatem to czym smarujemy naszą skórę powinno być również jadalne, zdrowe i niezawodne.

Nasza miłość do natury i prostoty jest wyznacznikiem miłości do LANZALOE, którą Danka i Anka mają zamiar skutecznie szerzyć wśród stale rosnącej rzeszy zwolenników zdrowego stylu życia.

Przewiń